Kopalnia diamentów – w poszukiwaniu skarbu i dobrej zabawy

image

Spis treści

Kolejna migawka z filmu. Tym razem film jest o poszukiwaczach szczęścia i bogactwa. Tylko, że zamiast złota są diamenty. I tym razem to my jesteśmy w rolach głównych. Czy daliśmy się opanować gorączce mieniących się brylantów, czy zawładnął nami sen o łatwym i szybkim bogactwie? Może trochę… No i czy się udało, czy ziścił się ten scenariusz american dream? Na pewno udała się diamentowa przygoda.

 

O co w ogóle chodzi z tą kopalnią diamentów?

Najpierw odpowiem na pytanie, które może chodzić ci po głowie: nie, nie wymyśliliśmy jej sobie. Kopalnia diamentów istnieje, znajduje się w Murfreesboro w Stanie Arkansas. Za opłatą można tam wejść i próbować szczęścia. Co znajdziesz jest twoje. Jak za starych dobrych czasów. Ale, rzeczywiście to jedyna kopalnia diamentów na świecie, do której dostęp ma każdy kto ma 8$.

Może zastanawiasz się jakim cudem taki diamentowy biznes został udostępniony dla zwykłego człowieka. Nie, nic się nie zmieniło, dalej pieniądze rządzą światem, po prostu przemysłowe wydobycie okazało się zbyt kosztowne. Tajemnica wyjaśniona.

By spróbować szczęścia nie musisz też schodzić w podziemia z latarką i kilofem. Kopalnia ma formę ogromnej piaskownicy, która jest w rzeczywistości kraterem wulkanu zasypanym piaskiem wymieszanym z diamentami i minerałami.

Jak rodzą się diamenty?

Diamenty najpierw powstały we wnętrzu ziemi na skutek szczególnych, trudnych do opisania i zrozumienia warunków, potem ścierały się kontynenty, góry się wypiętrzały, aż w końcu erupcja powstałego tu wulkanu wypluła diamenty na powierzchnię. Tak oto w jednym zdaniu zamyka się historia trwająca 200 milionów lat. I dlatego diamenty można znaleźć właśnie tu w Parku Stanowym Krateru Diamentów, gdzie ziemia ciągle odsłania kryjące się pod nią skarby, średnio dwa na dzień.

Jak rodzi się diamentowa gorączka?

Dwa diamenty wielkości łebka od szpilki, no może trochę większe, gdzieś na tych 15 hektarach. Szanse marne… Ale mowa o dwóch ZNALEZIONYCH diamentach. To znaczy, że codziennie średnio dwie osoby ZNAJDUJĄ diament. To już wygląda zupełnie inaczej. Na tyle inaczej, że nawet można pomyśleć: dlaczego wśród tych dwóch szczęściarzy miałoby się nie znaleźć dwoje z nas? Kiedy przyjechaliśmy do Krateru Diamentów na tablicy kredą wypisane były dane znalezionego dziś kamienia. Dwa średnio, statystycznie, więc teoretycznie dziś mogłyby się odnaleźć powiedzmy 4 diamenty, a najwyżej jutro nikt nie znajdzie żadnego. Matematycznie jest to całkiem możliwe. Szansa jest.

Niektórzy naprawdę wierzą w tą szansę, bo wielu przywoziło swój własny sprzęt i ogromne wiadra na urobek noszące ślady użytkowania. Niektórzy są tu stałymi bywalcami.

Jak znajdują się diamenty?

Tego niestety nie wiemy, bo nie udało nam się znaleźć, choć ja przez chwilę myślałam, że wypatrzyłam jeden, niestety był to tylko błyszczący kryształek.

Mieliśmy nawet opracowany plan na wypadek znalezienia diamentu. Grzesiek miał zabrać diament, wymknąć się, odjechać, załatwić sprawę u jubilera, zabezpieczyć pieniądze i po nas wrócić. Na wypadek gdyby ktoś zorientował się, że znaleźliśmy majątek i chciałby nam go odebrać. Ale teraz jak o tym myślę, wydaje mi się, że plan miał jeden słaby punkt. Przecież ktoś mógłby wziąć mnie i Igora za zakładników. 😉 Raczej mało prawdopodobne, gdyż waga znajdowanych tu diamentów nie przekracza z reguły 1 karata, choć w 1924 roku niejaki Wujek Sam znalazł 40 karatowy kamień.

W każdym razie w biurze Parku jest biurko, za którym siedzi pani z lupą i jeśli sobie tego zażyczysz przejrzy twoje znaleziska i powie ci czym naprawdę są (jeśli w twojej kolekcji będzie diament ta pani go na pewno zidentyfikuje, ale po informację o tym ile ma karatów i jaka jest jego wartość musisz pojechać do jubilera rzeczoznawcy). Oprócz diamentów można wygrzebać z piachu wiele innych minerałów. Wśród naszych skarbów było kilka minerałów i choć nie były wartościowe to niektóre naprawdę ładne. A Igor znalazł kamienia wielkości pięści i zadowolony zabrał go na pamiątkę.

W biurze znajduje się też księga z historiami niektórych znalazców. Jest tam na przykład zapisana historia dziewczynki, która przyjechała tu z rodzicami z drugiego końca Stanów w związku z jej żywym zainteresowaniem geologią, i której pasja została nagrodzona przez łut szczęścia. Było też zdjęcie rodziny, która trafiła tu przypadkiem jadąc na wakacje i wzbogaciła się nie tylko o ciekawe doświadczenia.

Jak się szuka diamentów?

Nie wiemy jak diamenty się znajduje, ale wiemy jak się szuka. Jest na to kilka sposobów: szukanie powierzchniowe, przesiew na sucho i przesiew na mokro.

Szukanie powierzchniowe to po prostu uważny spacer z pochyloną głową. Podobno metoda jest skuteczna, ale może być też podstępna, bo nieoszlifowane diamenty nie muszą być wcale bardzo błyszczące i odbijać się w słońcu, nie muszą być nawet białe. Mają też zaokrąglone krawędzie więc słońce szybciej zatańczy na ostrych krawędziach zwykłego kryształu.

Druga metoda: przesiewanie na sucho to medtoda, którą pamiętasz z piaskownicy, a trzecia: przesiewanie na mokro to ta, którą znasz z filmów. Najpierw przygotowujesz sobie urobek czyli kopiesz tam gdzie wydaje ci się, że może być diament, a potem sypiesz to na dwa złożone do kupy sita o różnej gęstości siatki i starasz się wypłukać zanieczyszczenia i kręcąc sitami w wodzie tak, żeby cięższe diamenty opadły na dno. Potem przyda ci się technika robienia babek z piasku: musisz odwrócić szybkim ruchem sito i jeśli będziesz miał szczęście na górze znajdziesz diament.

Jeśli chcesz zapoznać się z dokładnymi technikami wypłukiwania diamentów, na stronie Parku są instruktażowe filmy. A jeśli zechcesz potrenować te techniki tu w Murfreesboro, na miejscu wypożyczysz potrzebny sprzęt. Koszt wypożyczenia wiadra, łopaty i kompletu sit to 12$. Musisz też zostawić 45$ depozytu.

Jak się przygotować?

Wybierając się na poszukiwania do kopalni diamentów w Murfreesboro zabierz ze sobą zapas wody i kapelusz by uchronić się od palącego słońca. Pamiętaj, żeby od czasu do czasu schować się w cień. Ubierz się wygodnie i nie przejmuj się, że się ubrudzisz, bo to masz jak w banku, więc jeśli planujesz potem zajechać do małego ale klimatycznego  Murfreesboro weź lepiej coś na przebranie. Mówi się, że brudne dziecko to szczęśliwe dziecko, a wychodząc stamtąd mieliśmy nawet twarze umazane, ale i uśmiechnięte.

Murfreesboro

Po wyczerpujących poszukiwaniach możesz albo ochłodzić się w przyległym do krateru niewielkim parku wodnym albo wybrać się na shake’a do centrum miasteczka, gdzie odpoczniesz też na ławkach zrobionych z blach ze starego pickupa. A jeśli bardzo ci smutno, że nie znalazłeś diamentu, możesz kupić jeden na pocieszenie w sklepie gdzie leżą obok flag stanu Arkansas, magnesów z logo futbolowej drużyny Razorbacks (duma całego Arkansasu) i innych różności.

Małe, ale urocze miasteczko z południowym klimatem, trochę jak Kingston, o którym opowiadał Grzesiek (https://rodzinanomadow.pl/na-ranczu-w-kingston/)

Co prawda nie przywieźliśmy ze sobą diamentu, nie powiększyliśmy rodowej fortuny, ale wzbogaciliśmy się o niezwykłe i niezapomniane doświadczenie i zdjęcia do rodzinnego albumu, na widok których uśmiecha się cała nasza trójka. No i Igor wzbogacił się o spory kamień, który zapoczątkował jego kolekcję kamieni.

Miło było przenieść się do świata trzylatków z łopatami, wiadrami i sitami, do świata w którym dziecięca wyobraźnia może ze zwykłego kamienia uczynić prawdziwy skarb i w którym można trochę pogrzebać w błocie bez obaw o dorosłą etykietę. A Igorowi było miło, że w końcu wszyscy traktują zabawę w piachu na poważnie, bo to była świetna zabawa ale też ciężka praca.

6 thoughts on “Kopalnia diamentów – w poszukiwaniu skarbu i dobrej zabawy”

  1. GoldPower ViperSquad

    Cudowniepiękna sprawa szukanie diamentów szkoda że w Polsce nie stwierdzono 'jeszcze ” diamentów heh by postawił łape ale tak poza tym to wspaniałe Hobby gdyby więcej ludzi mogłem w ten sposób wypoczywać to z pewnością Świat był by piękniejszy✌️
    Pozdrawiam „Projekt Eko PL@neta 2020”

    1. Sylwia Kołpuć

      Miejsce bardzo ciekawe i zabawa świetna 🙂 minus to duże koszty wyjazdu do Stanów to na pewno. No i nie opłaca się tam jechać na krótko. Ale widzę, że coraz więcej osób wyjeżdża do USA. My łączymy podróże z pracą – w trakcie podróży pracujemy zdalnie dlatego możemy sobie pozwolić na długie i częste wyjazdy. Jeszcze kilka lat temu w ogóle nie myśleliśmy że będziemy mogli tak podróżować 😉

  2. GoldPower ViperSquad

    Super Nowy Nowy.. Pamietajcie!. Jak się ma zamiar wybrać do DUZEGO miasta trzeba pamiętać że zawsze może coś się wydarzyć nie zależnego od nas czy możemy stanąć nawet w obronie innej osoby i może się to źle skończyć alkohol i … Co tam ludzie biorą to sami możecie się domyślać ale nie ma szacunku dla drugiego człowieka bandyta na tzw”Bani” liczy się tylko zarobek albo wyładowanie własne flustracji czy itp, są różni ludzie…
    Patrząc w przyszłość widzę że jednak w niektórych miejscach kultura i szacunek do drugiego człowieka wzrasta.. nie wiem czy społeczeństwo jest coraz bardziej tolerancyjne jeśli chodzi o pewne kwestie czy to efekt 'EPIDEMI’

    1. Sylwia Kołpuć

      No niestety na świecie dzieją się różne dziwne rzeczy, można trafić na różnych ludzi. Trzeba uważać i mieć tego świadomość. Zwłaszcza podróżując z dzieckiem. Są pewne dzielnice w niektórych miastach które trzeba szeroko omijać. Jednak my w naszych podróżach przekonaliśmy się że więcej jest jednak tego dobrego. Doświadczyliśmy mnóstwo pozytywnych zaskoczeń, ogromu pomocy i życzliwości od przypadkowo poznanych ludzi 🙂

  3. Wyobraź sobie że na pewno są diamenty w Polsce, ale geolodzy nie dzielą się takimi informacjami z innymi bo na tym zarabiają po cichu i bez skarbówki. We Wrocławiu taki brodaty przyłysawy gościu po 30tce przychodził do naszego punktu wielokrotnie sprzedać nieoszlifowane diamenty naturalnego pochodzenia – mówił że ma je z Afryki w co wątpię. Kradzone nie były i spore ilości które wysypywał z metalowej puszki. Kumpel sprawdził auto rejestracja SO.. co raczej wyklucza okolice Wrocławia. Adres z dowodu również wskazuje inną lokalziację zamieszkania. Nikt nie powie ci gdzie znajduje i jakie ilości szczególnie jak na tym nadprzeciętnie zarabia. W ciągu roku wypłaciliśmy mu ponad 230 tyś. za kamienie nadające się do szlifu 2- 5 karat. Wiele z tych kamieni odrzuciliśmy bo miały pęknięcia i metaliczne ślady po uderzeniu młotka lub kilofa. Polska posiada ogrom wulkanów i kto wie z którego mogły pochodzić te kamienie. A może pochodzą z jakiegoś starego wyrobiska górniczego lub przydomowej kopalni! Mało to takich cudaków, którzy zarobią i znikają niemałą fortuną?!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej wpisów

image
3 miesiące w Arkansas

Jaskinie w górach Ozark: stalaktyty i stalagmity vs. nieskończona ciemność

ranczo
3 miesiące w Arkansas

Na ranczu w Kingston

image
egzotycznie - Azja

Park Narodowy Kui Buri – jak zobaczyć dzikie słonie w Tajlandii