Na pierwszą kilkumiesięczną podróż zabraliśmy 60 kilogramów bagażu. Z połowy nie skorzystaliśmy ani razu, a jedną trzecią… wysłaliśmy paczką do domu po sześciu tygodniach. Dziś cała nasza trójka podróżuje z bagażem, który dźwigniemy jednocześnie w rękach — bo zrozumieliśmy zasadę, od której zaczyna się każde mądre pakowanie na długą podróż: świat jest pełen sklepów.
Podział, który zmienia wszystko
Każdą rzecz przed spakowaniem przepuszczamy przez trzy pytania: czy trudno to kupić na miejscu? czy wersja lokalna będzie gorsza/droższa? czy potrzebuję tego w pierwszej dobie? Trzy razy „nie” = zostaje w domu. Tak powstają trzy listy:
Lista 1: zabieramy bezwzględnie (trudne do odtworzenia)
- dokumenty + kopie w chmurze, karty dwóch różnych banków, trochę gotówki w USD/EUR;
- elektronika robocza — laptopy, ładowarki, adapter (szczegóły w naszym tekście o sprzęcie cyfrowego nomady);
- leki na receptę + podstawa apteczki w sprawdzonych dawkach (odpowiedniki bywają, szukanie ich z gorączką — nie);
- okulary/soczewki zapasowe;
- buty — rozchodzone, dopasowane; to jedyna rzecz odzieżowa, przy której nie eksperymentujemy w drodze;
- rzeczy „niszowe”: nosidło dla dziecka, ulubiona przytulanka, przyprawa, bez której nie żyjesz.
Lista 2: minimum startowe (na pierwsze 48 godzin)
Ubrań pakujemy tyle, żeby przeżyć do pierwszego prania, nie do końca podróży. Nasz zestaw na osobę, niezależnie czy jedziemy na miesiąc, czy na pół roku:
| Kategoria | Ilość | Uwaga |
|---|---|---|
| Koszulki | 4–5 | min. 2 z merynosa — dłużej świeże |
| Spodnie/spódnice | 2–3 | jedne „porządne” na wypadek czegokolwiek |
| Bielizna/skarpety | 5–6 | szybkoschnące |
| Warstwa ciepła | 1 bluza + 1 lekka kurtka | system cebuli zamiast grubej kurtki |
| Buty | 2 pary | uniwersalne + sandały/klapki |
Sekret spójności: wszystko w jednej palecie kolorów — każda góra pasuje do każdego dołu, więc 8 rzeczy daje kilkanaście zestawów.
Lista 3: kupujemy na miejscu (i to jest przyjemność, nie porażka)
- kosmetyki i chemia — szampon, pasta, krem z filtrem (w krajach tropikalnych i tak lepiej działa lokalny), proszek do prania;
- parasol/ponczo — kupione w pierwszej ulewie za grosze;
- czapka, okulary przeciwsłoneczne „plażowe”, klapki;
- sprzęt sezonowy: maska do snorkelingu, mata plażowa, siatka na zakupy;
- ubrania „klimatyczne”: lniana koszula w Azji, polar w Skandynawii — lokalne rzeczy są dopasowane do lokalnej pogody lepiej niż nasze zgadywanie z domu.
Bonus psychologiczny: zakupy na targu w nowym kraju to nie strata czasu, tylko najtańsza wycieczka krajoznawcza, jaką znamy.
Trzy błędy, które popełnia każdy (my też popełnialiśmy)
- pakowanie strachów, nie potrzeb — „a co jeśli będzie wesele/śnieg/bal?” Jeśli będzie, kupisz;
- kosmetyki w rozmiarach rodzinnych — 400 ml szamponu to pół kilo strachu przed sklepami;
- „jeszcze się przyda” — nie przyda się. Zasada twarda: nie użyłeś czegoś przez 3 tygodnie → przy najbliższej okazji zostaje (oddane, odesłane, zużyte).
Bagaż to podatek od niepewności: im mniej wiesz o miejscu, do którego jedziesz, tym więcej pakujesz. Po latach w drodze pakujemy mało nie dlatego, że jesteśmy twardzi — tylko dlatego, że już wiemy, że wszędzie mieszkają ludzie i wszędzie są sklepy.
Piotr, Rodzina Nomadów
Na start
Jeśli kompletujesz wyprawkę od zera, część sprawdzonych drobiazgów — od kostek do pakowania po wagę bagażową — zebraliśmy na liście prezentów dla podróżnika (działa świetnie jako lista zakupowa dla samego siebie). Więcej systemowych porad znajdziesz w dziale Poradniki podróżnicze.