Włochy autem: plan road tripu i miejsca, których nie omijaj

Włochy autem to podróż przez kilka krajów udających jeden: alpejski północ mówiący po niemiecku, jeziora jak z belle époque, Toskania z reklam i południe, gdzie klakson jest środkiem komunikacji. Nasz road trip po Włoszech — wariant północ-centrum na 10–14 dni — układaliśmy tak, by każdy tydzień wyglądał inaczej. Oto trasa plus zasady gry, których nieznajomość kosztuje (dosłownie — patrz: ZTL).

Zasady gry na włoskich drogach

  • ZTL (Zona a Traffico Limitato) — strefy zamknięte dla aut w historycznych centrach; wjazd = zdjęcie z kamery = mandat do Polski (czasem kilka, bo strefy się „łańcuszkują”). Zasada: parking POZA centrum, dalej nogi;
  • autostrady płatne (bramki, płatność kartą) — szybkie, ale na odcinkach widokowych wybieraj drogi krajowe SS/SP: to one są treścią tej podróży;
  • tankowanie: „servito” (z obsługą) bywa zauważalnie droższe niż „fai da te” — czytaj dystrybutor;
  • parkingi: białe linie darmowe, niebieskie płatne, żółte — zapomnij;
  • styl jazdy: asertywny, nie agresywny; rondo to negocjacja, nie geometria.

Etap 1 (dni 1–4): Dolomity — góry, które wyglądają na wymyślone

Baza: Val Gardena lub okolice Cortiny. Obowiązkowa pętla przełęczy Sella Ronda autem (Gardena–Sella–Pordoi–Campolongo) i dwa spacery-ikony: jezioro Lago di Braies (przed 8:00 albo wcale — parking rezerwowany w sezonie!) i pętla pod Tre Cime di Lavaredo (płatny wjazd na parking Auronzo, ~10 km łatwego szlaku wśród ścian, od których kręci się w głowie). Z dzieckiem: kolejki linowe na Alpe di Siusi — największą wysokogórską łąkę Europy — i place zabaw z widokiem na turnie.

Etap 2 (dni 5–7): jezioro Garda i Werona

Zjazd z gór nad największe włoskie jezioro: północ (Riva, Malcesine) to klify, wiatr i żagle; południe (Sirmione z zamkiem na półwyspie) — ciepła woda i oliwki. Po drodze Werona na popołudnie: arena, balkon Julii (tłok/legenda — patrz nasz wywód o zamku Bran, mechanizm identyczny) i wieczorne aperitivo na Piazza delle Erbe.

Etap 3 (dni 8–12): Toskania — jazda jako cel sam w sobie

Baza: agriturismo w okolicach Sieny. I tu ważna deklaracja: w Toskanii droga jest atrakcją nadrzędną — cyprysowe aleje Val d’Orcia (San Quirico, Pienza, Montalcino), krete szutry Crete Senesi, winnice Chianti. Miasta dawkuj: Siena na dzień (Piazza del Campo o zmierzchu!), San Gimignano rano przed autokarami, Florencja najlepiej pociągiem z zaparkowanego pod miastem auta — patrz: ZTL.

Nocleg-patent: agriturismo

Włoski wynalazek, który u nas zdeklasował hotele: gospodarstwa rolne z pokojami — winnica, oliwki, basen z widokiem, domowa kolacja z własnych produktów i ceny 70–120 € za pokój rodzinny ze śniadaniem. Dzieci: traktory, koty i przestrzeń; dorośli: wino od gospodarza. Rezerwuj bezpośrednio lub przez wyszukiwarki agriturismo — poza sierpniem dostępność jest dobra.

Budżet-szkielet (rodzina 2+1, 12 dni)

Pozycja Kwota
Noclegi (agriturismo/apartamenty) 1000–1400 €
Paliwo + autostrady (~2000 km) 350–450 €
Jedzenie (targi + trattorie co drugi dzień) 500–700 €
Wstępy i kolejki 150–250 €

Sezon: maj–czerwiec i wrzesień — Dolomity zielone, Toskania złota, ceny ludzkie. Sierpień to włoskie wakacje: wszystko pełne, połowa rzemieślników „chiuso per ferie”.

Gdzieś między Pienzą a Montalcino zatrzymaliśmy się czwarty raz w ciągu godziny, bo „jeszcze ten jeden widok”. Włochy autem mają jedną wadę: średnia prędkość podróży spada do 30 km/h — z zachwytu.

Piotr, Rodzina Nomadów

Ta trasa naturalnie skleja się z naszą szwajcarską pętlą przełęczy w jeden wielki alpejsko-śródziemnomorski wyjazd. Więcej europejskich planów — w dziale Europa na własną rękę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *