Szwajcaria autem: nasz road trip przez najpiękniejsze przełęcze

Szwajcaria ma opinię kraju, w którym za samo oddychanie płaci się w frankach — i to akurat plotka tylko częściowo przesadzona. Ale ma też drogi, przy których milkną rozmowy w aucie: serpentyny wspinające się ponad chmury, lodowce za zakrętem, jeziora w kolorze, którego nie ma w palecie. Nasz road trip po Szwajcarii układaliśmy pod jedno: maksimum przełęczy, minimum zbędnych kosztów. Oto jak to wyszło.

Formalności kierowcy: winieta i zasady

  • winieta autostradowa — obowiązkowa, roczna (ok. 40 CHF, także w wersji elektronicznej); kupujesz raz, bramek poza tym brak;
  • limity: 120 km/h autostrady, 80 poza terenem zabudowanym, 50 w miastach — i uwaga, fotoradary są bezlitosne, a mandaty przychodzą do Polski;
  • światła cały rok, kamizelka i trójkąt w aucie;
  • na przełęczach pierwszeństwo zależy od znaków; żółty autobus pocztowy (PostAuto) ma je zawsze — ustąp, on tu rządzi od stu lat.

Trasa: pętla „wielkiej trójki” (5–7 dni)

Etap 1: Lucerna i wjazd w Alpy

Start w Lucernie (drewniany most Kapellbrücke, jezioro, promenada) i rozgrzewka: droga wzdłuż Jeziora Czterech Kantonów do Andermatt — bazy w samym sercu przełęczy. Nocleg tu lub w tańszym Göschenen.

Etap 2: dzień przełęczy — Furka, Grimsel, Susten

Święty Graal alpejskich kierowców: trzy przełęcze w jednej pętli (~120 km, cały dzień z postojami):

Przełęcz Wysokość Wizytówka
Furka 2429 m serpentyny znane z „Goldfingera”, widok na lodowiec Rodanu
Grimsel 2164 m księżycowy granit i szmaragdowe zbiorniki zaporowe
Susten 2224 m najładniejsza inżynieryjnie droga pętli, lodowiec Stein

Przełęcze są otwarte mniej więcej od czerwca do października — poza sezonem szlabany kończą temat, sprawdzaj status przed wyjazdem. Tankuj przed pętlą, hamuj silnikiem w dół, a na punktach widokowych zakładaj kurtkę: na 2400 m lipiec potrafi mieć jednocyfrową temperaturę.

Etap 3: Grindelwald i okolice Interlaken

Zjazd w region Jungfrau: ściana Eigeru nad głową, doliny jak z reklamy czekolady. Zamiast drogich kolejek na „szczyty z biletem za stówę” polecamy tańsze patenty: dolina wodospadów Lauterbrunnen (spacer darmowy), wjazd na Männlichen lub First tylko w jedną stronę i zejście pieszo z wózkiem-hulajnogą (trotti bike — dzieci: obłęd radości).

Etap 4: finał nad Jeziorem Genewskim lub powrót przez Lucernę

Wariant dłuższy: przez Gstaad do tarasów winnych Lavaux nad Lemanem (UNESCO, spacer między winnicami nad wodą). Wariant krótszy: powrót na Lucernę przez przełęcz Brünig.

Koszty — jak nie zbankrutować w kraju franka

  1. nocleg: to on boli najbardziej (150–250 CHF za pokój rodzinny). Nasze patenty: kempingi (35–60 CHF za rodzinę z autem — infrastruktura klasy hotelowej), noclegi po francuskiej/włoskiej stronie granicy na skrzydłach trasy, apartamenty z aneksem zamiast hoteli;
  2. jedzenie: restauracja = 25–40 CHF za danie główne, więc gotowanie + supermarkety (Coop, Migros, dyskonty Denner/Aldi) to nie oszczędność, to strategia; klasyczny lunch trasy: chleb, ser górski z lokalnej mleczarni, widok za milion dolarów gratis;
  3. paliwo: porównywalne z sąsiadami — tankuj w Szwajcarii spokojnie;
  4. atrakcje: przełęcze, doliny i 90% widoków tej trasy kosztuje okrągłe zero.

Na Furce zatrzymaliśmy się na poboczu, bo syn krzyknął, że „droga się skończyła w niebie”. Tydzień w Szwajcarii kosztował nas tyle, co dwa gdzie indziej — i był wart każdego franka. Ale tylko dlatego, że frankami rzucaliśmy wyłącznie tam, gdzie trzeba.

Piotr, Rodzina Nomadów

Sezonowe okno na tę pętlę: połowa czerwca – połowa września (pełnia przełęczy), wrzesień dorzuca puste drogi i przejrzyste powietrze. Jak pakować się na wyjazd, gdzie temperatura potrafi skoczyć z 28 do 6 stopni w jeden dzień — podpowiada nasz tekst o pakowaniu warstwami. Więcej europejskich pętli — w dziale Europa na własną rękę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *