Na zdjęciu z zatoki Phang Nga wszyscy fotografują to samo: 20-metrową skalną iglicę Ko Ta Pu, sterczącą z morza jak wbity gwóźdź — słynną „wyspę Jamesa Bonda” z Człowieka ze złotym pistoletem. My też ją sfotografowaliśmy, obowiązek odhaczony. Ale gdybyśmy mieli wskazać, po co naprawdę płynie się do Parku Narodowego Ao Phang Nga, odpowiedź brzmi: po wszystko dookoła.
Co to za miejsce
Zatoka między Phuketem a stałym lądem to las kilkudziesięciu wapiennych wysp-wież porośniętych dżunglą, wyrastających z płytkiego, szmaragdowego morza wśród największych w Tajlandii lasów namorzynowych. Krajobrazowo to rodzeństwo zatoki Ha Long i Krabi — tyle że woda jest tu spokojna jak jezioro, co czyni park idealnym miejscem na kajaki, także z dziećmi.
Trzy sposoby na zwiedzanie
1. Klasyczna wycieczka łodzią (long-tail lub motorówka)
Standard z każdej agencji na Phukecie czy w Khao Lak: 1200–2500 THB od osoby, w programie wyspa Bonda, wioska na palach Ko Panyi, czasem jaskinia. Szybko, wygodnie… i w konwoju z wszystkimi innymi łodziami. Jeśli wybierasz ten wariant — bierz wycieczkę z możliwie wczesnym startem.
2. Wycieczka z kajakami — nasz wybór
Wersja, w której duża łódź służy za bazę, a między wyspami przesiadasz się do kajaka z wioślarzem (lub własnego). Sedno programu to hongi — ukryte laguny WEWNĄTRZ wysp, dostępne wyłącznie niskimi tunelami jaskiniowymi przy odpowiednim pływie: wpływasz kajakiem w ciemną szczelinę, kładziesz się na plecach, bo sufit wisi pół metra nad nosem, i po chwili wypływasz do amfiteatru zieleni z niebem zamiast dachu i małpami na ścianach. Wrażenie z kategorii nieprzenoszalnych przez zdjęcia. Ceny 2500–3500 THB, w tym lunch i sprzęt.
3. Na własną rękę z przystani Surakul
Wariant dla oszczędnych i niezależnych: dojeżdżasz do przystani po stronie lądu (miasto Phang Nga), wynajmujesz prywatnie long-taila na 2–4 godziny (1500–2500 THB za łódź, nie za osobę) i płyniesz poza rytmem wycieczkowego konwoju. Do tego wstęp do parku: 300 THB dorosły, 100 THB dziecko.
Ko Panyi — wioska, która stoi na wodzie
Muzułmańska osada rybacka zbudowana w całości na palach wokół skalnej iglicy: szkoła, meczet, boisko do piłki (słynne, pływające!) i restauracje obsługujące ruch turystyczny w porze lunchu. Turystyczne? W południe bardzo. Ale wystarczy zejść dwie uliczki w głąb — tam, gdzie suszą się ryby i dzieciaki wracają ze szkoły łodzią — żeby zobaczyć zwykłe życie w niezwykłym miejscu.
Praktyczne minimum
| Kwestia | Podpowiedź |
|---|---|
| Skąd wypłynąć | Phuket, Khao Lak lub przystań Surakul (najbliżej) |
| Kiedy | listopad–kwiecień; hongi zależą od pływów — godziny ustala operator |
| Co zabrać | strój kąpielowy pod ubranie, dry bag, buty do wody, krem UV |
| Z dzieckiem | kajaki z wioślarzem od ~4 lat bezproblemowo; kapoki dziecięce na łodziach |
W hongu wyłączyliśmy na chwilę wiosła. Cisza, plusk, gdzieś wysoko krzyk dzioborożca — i nasz syn szeptem: „to jest środek wyspy? my jesteśmy W ŚRODKU wyspy?”. Tak, mały. I dokładnie po to tu przypłynęliśmy.
Piotr, Rodzina Nomadów
Jak to wpiąć w trasę
Zatoka leży w złotym trójkącie południa: godzina od Khao Lak, niecałe dwie od dżungli Khao Sok — te trzy miejsca składają się w tygodniowy program, w którym każdy dzień wygląda inaczej. Resztę tajskiej układanki znajdziesz w dziale Tajlandia i Azja.