SALONIKI – PRZEWODNIK INTERNETOWY

Saloniki internetowy przewodnik

Masz tak czasem, że miasta w których pozornie nie ma nic ciekawego okazują się idealne dla Ciebie? My tak mieliśmy z Salonikami. Niby miasto jakich wiele, albo gorsze, bo kilka metrów za centrum robi się, jakby to powiedzieć… brzydko? Bo w centrum wiadomo, przeważnie jest coś ładnego: zabytki, architektura, są atrakcje, ale kilka ulic dalej to już bywa różnie. No i może nie jest tu najpiękniej, ale jest mega ciekawie, a my zdecydowanie wolimy takie połączenie niż miasta ładne i nudne. Do tego w Salonikach nie przepłacisz na noclegu, jedzeniu czy transporcie. Idealnie. W tym wpisie powiem Ci co w Salonikach zobaczyć, gdzie w okolicy warto wyskoczyć i opowiem ile płaciliśmy za jedzenie, nocleg i transport. Łap nasz internetowy przewodnik po Salonikach. 

Nocleg

 

Saloniki są idealne na wakacje, city break’a a nawet żeby tu zostać na dłużej. Zwłaszcza, że sprzyjają temu ceny. W tym ceny noclegów, które jak wiadomo stanowią dużą część budżetu każdego wyjazdu. W Salonikach jest dostępny duży wybór mieszkań, w spoko cenach. My za mieszkanie z dwoma sypialniami na 5 nocy płaciliśmy 180 euro. Mieszkaliśmy jakieś 20 minut piechotą od Białej Wieży, jednej z największych atrakcji Salonik. Na tyle blisko do centrum, że nie było problemu się tam dostać, a na tyle daleko od zgiełku, że mogliśmy pomieszkać wśród lokalsów, zrobić zakup na lokalnym targu i zagrać w piłkę na pobliskim placu zabawa z miejscowymi. W okolicy było jeszcze sporo knajp, a ceny już sporo niższe niż w centrum. Na filmie możesz zobaczyć standard tego mieszkania i naszą okolicę.

 

 

 

Jedzenie

 

Tak jak wspomniałam wyżej, w okolicy naszego mieszkania można było zjeść taniej niż w centrum Salonik, ale nawet w centrum ceny nie opróżnią Ci portfela. Spokojnie można się najeść do 10 euro za danie. Oprócz tego codziennie na lunch objadaliśmy się świeżymi owocami z targu pod naszym blokiem, serem feta i simitami czyli tradycyjnymi greckimi preclami z sezamem. Pycha. Po Salonikach chodzić głodny nie będziesz.

 

 

Transport

 

Jedyny słuszny transport i najtańszy to taxi. Uber nie jeździ w Salonikach, autobus wg. rozkładu miał jechać tyle, że dwa razy doszlibyśmy na piechotę, a ceny biletów w tą i z powrotem za dwie osoby dorosłe kosztowały tyle co kurs taksówką (dla upartych podrzucam link do aplikacji z rozkładem transportu miejskiego, bo w Salonikach Google Maps Ci w tym nie pomoże: OASTH).

Jak złapać taxi w Salonikach? Tylko nigdzie nie dzwoń. Podnieś rękę do góry jeśli akurat stoisz przy jakiejś bardziej ruchliwej drodze i poczekaj około 1 minutę. Za kurs do centrum płaciliśmy jakieś 4 euro, podczas gdy cena postoju na parkingu w centrum to koszt kilku euro za godzinę.

 

Saloniki internetowy przewodnik

 

 

Loty

 

Do Salonik z Warszawy można polecieć Ryanairem za 480 zł (w obie strony na 11 nocy, w szczycie sezonu letniego. Poza sezonem można złapać loty w obie strony nawet za 150 zł). My jak może wiesz, jeśli śledzisz nas dłużej, pojechaliśmy do Salonik samochodem, ale znalezienie tego lotu zajęło mi dosłownie kilka sekund. Bez żadnych specjalnych promocji. Domyślam się, że jeśli będziesz obserwować to połączenie na stronie przewoźnika to upolujesz loty jeszcze taniej.

 

Saloniki internetowy przewodnik

 

 

Co zobaczyć i co robić w Salonikach?

 

Na pewno nie będziesz się nudzić. Nawet w twojej okolicy, gdziekolwiek się zatrzymasz. Jest spora szansa, że trafisz na lokalny targ, który rozstawia się na ulicach miasta, każdego dnia na innej. Jest szansa granicząca z pewnością, że załapiesz się na oglądanie jakiegoś meczu razem z sąsiadami. Mieliśmy wrażenie, że codziennie jest jakiś mecz. Pod nami była niewielka restauracja, której właściciel co wieczór wystawiał telewizor na kredensie na parking, żeby goście mogli oglądać mecz. Jest praktycznie pewne, że kiedy wyjdziesz z mieszkania i trochę się pokręcisz w okolicy trafisz na coś ciekawego. Ale mamy dla Ciebie też kilka pomysłów na to jak zorganizować sobie wyjście „w miasto”.

 

Rejs za drinka wzdłuż nabrzeża

 

W Salonikach, zaraz przy Białej Wieży (o niej zaraz) stoi zacumowanych kilka dziwnie wyglądających statków. Jeden jest z rzymskimi legionistami, jeden jest piracki i jeszcze kilka innych z dziwnym tematem przewodnim. Wszystkie z nich przewiozą cię w pół godzinny rejs wzdłuż nabrzeży miasta za cenę drinka czy piwa. Albo, w przypadku Igora, soku pomarańczowego. Koszt napoju to około 5 euro. Typowo turystyczna atrakcja, jednak całkiem spoko. Mi po tym piwie było bardzo wesoło.

 

Saloniki internetowy przewodnik

Saloniki internetowy przewodnik

 

Biała Wieża

 

Na pewno jej nie ominiesz i nie pomylisz z żadną inną atrakcją czy zabytkiem Salonik. Wysoka, samotna, okrągła wieża nad samym morzem. Dziś jest nazywana białą, ale przez kilak wieków to była Czerwona Wieża. Biała jest dopiero od niewiele ponad 100 lat. I dopiero od tego czasu Saloniki są w rękach Grecji. Wcześniej Saloniki i wieża były pod Tureckim panowaniem. I za czasu panowania Turków to była Czerwona Wieża. Jeden z Tureckich władców urządził przy wierzy rzeź zbuntowanych janczarów, więc nazwa „czerwona” pochodzi od koloru krwi. Kiedy Grecy odzyskali Saloniki symbolicznie odmalowali wierzę i przywrócili też pierwotną nazwę: Białej Wieży.

 

Saloniki internetowy przewodnik

 

Wstęp na wierzę kosztuje 4 euro. Na szczycie można zobaczyć Saloniki z góry, a w środku jest niewielkie muzeum poświęcone historii miasta. Wszystkie informacje są po Grecku, ale można za darmo wypożyczyć audio guide’a gadającego po angielsku. Z tym zabawę miał głównie Igor, który bardzo szybko odebrał mi urządzenie. Nie wiem czy bawiła go bardziej obsługa urządzenia i zabawa w szukanie w muzeum numerków jakie trzeba wcisnąć niż płynące z głośnika opowieści, ale spędziliśmy w muzeum trochę czasu.

 

Saloniki internetowy przewodnik

 

Saloniki internetowy przewodnik

 

Jak wygląda rejs łódką i widok ze szczytu wieży zobaczycie na tym filmie poniżej. Oprócz tego kilka anegdot, opowieść o tym dlaczego Saloniki są kobietą i przestroga przed… złodziejami. Generalnie w Salonikach czuliśmy się bardzo bezpiecznie, zwłaszcza w okolicach gdzie mieszkaliśmy, ale w centrum na turystów zawsze może się czaić jakiś złodziej i dobrze o tym pamiętać, co też pokaże Ci nasza przygoda.

 

 

Plac Arystotelesa

 

To centrum centrum. Sam plac jest piękny a oprócz tego pełno na placu i w okolicy przyjemnych knajp ze stolikami na urokliwych uliczkach. Warto ruszyć spacerem w tę stronę. Wiadomo w centrum i na placu jest też mnóstwo sklepów i nie jest to ani nowość, ani nic dziwnego, ale ceny w tych sklepach już mogą zdziwić na plus. W większości restauracji będzie podobnie.

 

Targ Kapani

 

W Salonikach jest jeden z największych i najbardziej znanych targów ze świeżymi produktami w Europie. My bardzo lubimy poszwędać się po takich targach. Dawniej tym targiem był targ Madiano, ale sprzedawcy przenieśli się dosłownie ulicę dalej na targ Kapani. Na targu dostaniesz świeże owoce i warzywa, sery, przyprawy, mięso, które przy Tobie sprzedawca odkroi od tuszy barana, świeże owoce morza, kwiaty, pieczywo i no oczywiście masę różności z Chin za grosze.

 

Saloniki internetowy przewodnik

 

Saloniki internetowy przewodnik

 

Nam do gustu bardziej przypadł targ, który w poniedziałki i piątki rozstawiał się pod blokiem w którym mieszkaliśmy na ulicy Solonos, no ale tak jak wspomniałam, my lubimy się szwendać po takich targach.

 

Bulwar Nadmorski

 

Wzdłuż sporej części nabrzeża Salonik ciągnie się bulwar idealny do wieczornych spacerów (w ciągu dnia trzeba tu uważać na piekące słońce bo mało tu cienia). Niedaleko od Białej Wierzy, która też wyrasta na środku bulwaru jest park gdzie na drzewach siedzą całe rzesze papug. No i między tymi uliczkami kryją się naprawdę ciekawe miejsca. To połączenie rzędów jednakowych bloków z zabytkowymi kościołami, parkami robi ciekawe wrażenie. Tak ja Ci mówiłam, nie wszędzie tu jest pięknie, ale jest ciekawie.

 

Gdzie z Salonik można pojechać

 

Z Salonik jest wiele opcji na wyjazdy na weekend czy jednodniowe wypady, co tylko potwierdza moją tezę, że Saloniki to bardzo konkretny pomysł na fajny wyjazd. W zasięgu kilku godzin samochodem jest kilka naprawdę wartych grzechu miejscówek.

 

Chalkidiki

 

To ten taki palczasty półwysep w Grecji. Na pierwszych dwóch „palcach” znajdziecie ładne plaże. Niektóre są dzikie i można tam np. spać w śpiworach w jaskini (znajdziesz te miejsca na iOverlanderze), niektóre będą luksusowe przy eleganckich kurortach, a niektóre, n.p ta na którą pojechaliśmy my, ani luksusowa, ani dzika, ale bardzo przyjemna. Załapaliśmy się też na plażowe łóżko z baldachimem. Musieliśmy tylko zamówić jedzenie w tej samej restauracji (które kelner z resztą przynosił nam do naszego łóżka) i nie musieliśmy dodatkowo płacić za wynajem leżaka. Bardzo spoko umowa. Takiego lenistwa to jeszcze na wyprawie 5 mórz nie użyliśmy.

 

 

 

Wszystkie Chalcydyckie kurorty, na które swoich klientów ślą biura podróży są w Twoim zasięgu godzinę lub dwie drogi z Salonik. Na tym filmie pokarzemy Wam naszą plażę, wytłumaczymy jak na nią trafić, ale najpierw odwiedzimy targ Kapani:

 

 

 

Athos

 

No to może zastanawiasz się, co jest na ostatnim „paluchu” Chalkidiki? Część tego półwyspu stanowią góry Athos. Ich teren to administracyjnie część Grecji, ale od reszty kraju jest oddzielony strzeżoną granicą i rządzi się innymi prawami. Góry Athos uchodzą za święte, na ich zboczach schodzących do morza Egejskiego wyrastają zamknięte klasztory gdzie mnisi medytują, uprawiają warzywa, strzegą zasad pokory, co nie przeszkadza niektórym z tych klasztorów być poważnymi graczami na światowych rynkach finansowych. Kraina Athos ma spore wpływy. W czasie drugiej wojny światowej mnisi wystosowali list do Hitlera z prośbą, by nie zajmował Athos, a on uszanował ich prośbę. Taka ciekawostka.

Inną ciekawostką jest to, że na Athos nie mają wstępu kobiety. W Bułgarii poznaliśmy przemiłą rodzinę, która podróżowała z psem – suczką i ta suczka z racji płci też nie mogła wejść na Athos. Dla mnie było mega szokiem, że w Europie są takie miejsca. Takich historii spodziewałabym się po odległych zakątkach Azji, a nie przypuszczałam, że takie tereny mamy w środku Europy, pod nosem, 2 godziny drogi od Salonik.

Na Athos mogą wchodzić mężczyźni. Mogą dostać 10 dniową wizę, ale jeśli nie są grekokatolikami równocześnie na Athos może być tylko 10 mężczyzn innego wyznania. Podobno nie ma większego problemu żeby wizę dostać, czy przedłużyć ją na kilka dni. Ale bardziej popularne są rejsy wzdłuż wybrzeży Athos. Łodzi płyną 500 metrów od brzegu (bo to jest dozwolona odległość, na którą mogą do klasztorów zbliżać się kobiety) ale nawet z tej odległości można rzucić okiem na te klasztory, które są naprawdę piękne i ten zakazany świat.

No a tak przy okazji, to wiesz może jak tu trafiliśmy? Igor znalazł to miejsce w Mapach – książce dla dzieci. I to nie jedyne miejsce, które odkryliśmy dzięki tej książce 😉

Łodzie na Athos odpływają z Uranopolis, które też jest miejscem wartym odwiedzenie. Na pyszny obiad i piękne plaże. Koszt rejsu za naszą rodzinę wyniósł 40 Euro (po 20 od dorosłego, Igor za darmo).

Ciekawi tego zakazanego świata? Zobaczcie na filmie, niby łodzie mogą płynąć 500 m od brzegu, ale kamera ma sporego zooma 😉 Chcecie trochę popodglądać mnichów?

 

 

 

 

Gorące Źródła

 

No to jest hit naszej wyprawy, jedno z najciekawszych miejsc, jakie odkryliśmy. Dzikie, gorące źródła gdzieś pośrodku łąki na totalnym pustkowiu. Można godzinami taplać się w błocie z przerwami na ciepłą kąpiel. To miejsce jest w Bułgarii, ale zaraz za granicą i dojazd tam zajmie około 2 godzin. Tutaj znajdziesz więcej informacji i wskazówki dojazdu: Gorące Źródła

 

gorące źródła w Bułgarii

Meteory

 

Kontynentalna część Grecji w tym roku naprawdę nas zaskoczyła bardzo pozytywnie. Kryje wiele wyjątkowych miejsc, a przy tym jest mniej oblegana przez turystów i bardzo… swojska. No i Meteory podobnie jak Athos są jednym z tych miejsc, które nie można porównać do niczego.  Meteory zachwycają i naturą i swoją historią. No zostawią w Tobie poczucie wielkiego WOW. To klasztory, przepiękne swoją drogą, utkwione na samym szczycie pionowych kamiennych kolumn. Jeszcze sto lat temu nie było do tych klasztorów schodów i czasami pielgrzymka wymagała najwyższego poświęcenia. Teraz wymaga jedynie zadyszki i 3 euro za wstęp. O Meteorach opowiem Ci więcej w następnym artykule, a już za tydzień na naszym kanale YT będzie film o Meteorach, o tym co robił tam James Bond i co wspólnego z Meteorami ma Tyrion Lannister z Gry o Tron, no i ujęcia z drona na te klasztory będą po prostu epickie. Pokażemy Ci też fajny kemping pod Meteorami, gdzie zostaliśmy przez tydzień. Może Cię zaciekawi jak nam wychodziło pracowanie z kempingu 😉 Zasubskrybuj, żeby nie przegapić.

 

 

 

Podsumowując ja nie widzę argumentu za tym żeby tam nie jechać. Jest ciekawie, na pogodę nie można narzekać, jest co robić i w dodatku ceny też raczej są tu łaskawe. Naprawdę jest o czym myśleć pod kątem przyszłorocznych wakacji, krótszego wyjazdu, czy nawet długiego pobytu. Co myślisz?

 

A jeśli podobał Wam się ten wpis, znaleźliście tu pomocne informacje, podobały Wam się zdjęcia lub filmy, to ucieszymy się jeśli dołączycie do nas zostawiając lajka na fanpage’u: Rodzina nomadów, albo subskrypcję na naszym kanale Youtube. Zapraszamy też na nasz Instagram po najpiękniejsze zdjęcia 🙂

 

Sylwia Kołpuć
Sylwia Kołpuć
spostrzegawcza, trochę nieśmiała, podatna na nastroje i klimaty, ze skłonnościami do zachwytu i melancholii, autorka większości tekstów na blogu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *