Wiedeń kojarzy się z Sacherem, Klimtem i operą — a powinien też z czymś, czego nie ma żadna inna stolica świata w tej skali: około 700 hektarami prawdziwych, komercyjnych winnic w granicach miasta. Na północnych zboczach, kwadrans tramwajem od Ringu, zaczyna się kraina heurigerów — winiarni, w których pija się wyłącznie własne wino. Oto jak zrobić sobie wiedeński szlak wina bez auta i bez pośpiechu.
Heuriger — instytucja, którą trzeba zrozumieć
Heuriger znaczy „tegoroczne” — i takie wino (z ostatniego zbioru) serwują te lokale. Zasady gry są proste i sympatyczne:
- prawdziwy heuriger sprzedaje wyłącznie wino z własnych winogron — to reguluje prawo z czasów cesarza Józefa II (1784!);
- otwarty lokal poznasz po wiązce sosnowych gałązek (Buschen) nad drzwiami — stąd druga nazwa: Buschenschank;
- jedzenie bierze się z bufetu na wagę: pieczenie, sałatki, smalec, sery — proste, wiejskie, świetne;
- wino zamawia się w ćwiartkach (Viertel, 0,25 l) za kilka euro; klasyka to Gemischter Satz — wiedeńska specjalność z winogron różnych szczepów rosnących razem na jednej parceli, chroniona apelacją DAC;
- atmosfera: długie stoły, sąsiedzi, czasem harmonia — zero krawatów.
Trasa 1: klasyka — Grinzing i Kahlenberg
Tramwajem 38 z centrum do Grinzing — winiarskiej wioski wchłoniętej przez miasto, z heurigerami przy każdej uliczce (bywa turystycznie; wybieraj te z gałązkami i lokalną klientelą). Stamtąd autobus 38A wywozi na Kahlenberg (484 m) — wzgórze z panoramą całego Wiednia i polskim akcentem: kościołem, przy którym Jan III Sobieski słuchał mszy przed odsieczą 1683 roku.
Najlepsza część: zejście pieszo ścieżką przez winnice do Nussdorfu (ok. 1,5 h) — szlak wije się między rzędami vinorośli, z widokiem na Dunaj, a po drodze latem działają sezonowe punkty, gdzie winiarze wystawiają stoliki między krzewami.
Trasa 2: mniej znana — Stammersdorf i Strebersdorf
Po drugiej stronie Dunaju (tramwaj 31) leży zagłębie, do którego turyści nie docierają prawie wcale: Stammersdorf z uliczkami piwniczek (Kellergasse) i heurigerami, w których o rezerwację prosi się po niemiecku, bo po angielsku nie zawsze jest z kim. Ceny niższe, autentyczność pełna — nasz typ na drugi wieczór.
Kiedy jechać
| Pora | Co się dzieje |
|---|---|
| Maj–czerwiec | zielone winnice, tarasy startują, spokojnie |
| Wrzesień–październik | winobranie i Sturm — młode, musujące pół-wino; szczyt sezonu |
| Listopad | św. Marcin: młode wino + gęsina w heurigerach |
| Zima | część lokali działa w weekendy — kameralnie i po lokalnemu |
Raz w roku (zwykle wiosną) odbywa się też dzień otwartych piwnic i „Wien Wandert” — sprawdź kalendarz imprez winiarskich miasta przed przyjazdem.
Praktyczne drobiazgi
- cały szlak działa na bilecie komunikacji miejskiej — to chyba jedyny szlak winny świata obsługiwany tramwajem;
- heurigery bywają czynne rotacyjnie (rodziny prowadzą je „po godzinach” pracy w winnicy) — sprawdzaj dni otwarcia;
- z dzieckiem: to nie bary, tylko ogrody z długimi stołami — dzieci biegają, dorośli degustują, wszyscy zadowoleni; na zejściu z Kahlenbergu maluch zaliczy najlepszy plac zabaw: winnicę z widokiem;
- gotówka wciąż bywa jedyną opcją w mniejszych lokalach.
Siedzieliśmy przy długim stole w Nussdorfie, słońce zachodziło nad Dunajem, sąsiad dolał nam swojego Gemischter Satz „bo trzeba porównać” — i Wiedeń, miasto muzeów, okazał się nagle miastem ogrodów. Ta wersja podoba nam się bardziej.
Piotr, Rodzina Nomadów
Wiedeń świetnie łączy się w jeden wyjazd z morawskimi Lednicami (godzina drogi — nasz przewodnik po pałacu w Lednicach) albo z Pragą na dłuższą pętlę przez Malą Stranę. Więcej środkowoeuropejskich pomysłów — w dziale Europa na własną rękę.