PODSUMOWANIE 2018 ROKU

rodzina cyfrowych nomadów

2018 dał radę. W tym roku byliśmy na 3 kontynentach, w 14 krajach. Przejechaliśmy 16 tys. kilometrów i przelecieliśmy 30 tys. mil lotniczych. Kąpaliśmy się w 5 morzach. Poza domem byliśmy 7 miesięcy . Zrealizowaliśmy trzy duże projekty podróżnicze. Dwa razy wyjechaliśmy na pet sitting opiekować się cudzymi zwierzakami. Nowy Rok witaliśmy w Dubaju, moja 30 stuknęła mi w Chicago, a w lato zrealizowaliśmy największą z naszych dotychczasowych wypraw: wyprawę 5 mórz. Nie próżnowaliśmy. 2018 rok miał dla nas też sporo wyzwań. Ja otworzyłam swoją działalność fotograficzną, zdecydowaliśmy, że Igora zabieramy z przedszkola i jak wiecie, zmieniliśmy nazwę bloga na Rodzinę Nomadów, bo wygląda na to, że staliśmy się cyfrowymi nomadami. Ale po kolei.

 

 

 

2018 w liczbach

 

Dużo, dużo się działo w tym 2018, dlatego przyda się trochę syntezy i trochę liczb. 2018 to:

  • 7 miesięcy poza domem: miesiąc w Dubaju, miesiąc w Chicago i okolicach, prawie 4 miesiące na Wyprawie 5 mórz plus jeszcze kilka wyjazdów do Wiednia = 7 miesięcy
  • 2 spełnione podróżnicze marzenia Igora: zamek Drakuli, Statua Wolności,
  • i kilka naszych: błotne wulkany, delta Dunaju, greckie Meteory
  • kilka spełnionych marzeń, które nie wiedzieliśmy, że są marzeniami dopóki się nie spełniły: snurkowanie z iglikami, kąpiel w dzikich gorących źródłach
  • 2 pet sittingi – czyli wyjazdy połączone z opieką nad zwierzętami
  • 3 kontynenty: Europa, Ameryka i Azja
  • 3 duże wyprawy: Święta u Szejka w Dubaju, Śladami Polonii do Chicago i największa: Wyprawa 5 mórz
  • 14 krajów
  • 7 publikacji, 4 wywiady i 2 wizyty w radio
  • 1 książka, którą zaczęliśmy pisać
  • 2 firmy prowadzone zdalnie, w tym jedna otwarta w tym roku
  • 40 miejsc gdzie rozkładaliśmy nasze zdalne biuro i przedszkole (takie przedszkole co mieści się w plecaku Igora)
  • 1 dziecko, które nie chodzi do przedszkola (Igor)
  • 1 niezrealizowany pomysły na podróż – zimę mieliśmy pomysł spędzić na Kanarach, ale jak może wiecie jesteśmy w domu i ciężko pracujemy nad rozwojem tego i innych projektów, kilku zupełnie nowych
  • 2 plany na kolejne wyprawy – już  bardzo konkretne, niedługo Wam wszystko opowiemy, a ruszamy już w marcu
  • ze 100 pomysłów na nowe projekty, z których kilka w toku

No to teraz kilka podsumowań: co nam wyszło, czego dokonaliśmy, czego nowego spróbowaliśmy.

 

Jaki Nowy Rok taki cały rok – Projekt: Święta u Szejka

 

Nowy Rok spędziliśmy w Dubaju gdzie opiekowaliśmy się kotką Lucy pod nieobecność jej właścicieli. Pojechali na Święta i Nowy Rok odwiedzić swoją rodzinę, a my w tym czasie zajęliśmy się ich domem i Lucy (jeśli interesuje Was podróżowanie za opiekę nad zwierzęciem polecamy Wam nasz artykuł o pet sittingu: Pet sitting).

Ta forma podróżowania była dla nas obca, no mieliśmy trochę stracha, że coś pójdzie nie tak i Lucy okaże się jakimś tygrysem na pustyni jak żartowali z nas znajomi i rodzina. Ale Lucy okazała się najsympatyczniejszym kotem jakiego znamy i serdeczną przyjaciółką Igora. A jej właściciele okazali się bardzo spoko. Generalnie wszystko poszło zadziwiająco gładko, bez problemów. No i dzięki petsittingowi odszedł nam koszt zakwaterowania, który jest jednym z większych kosztów każdej podróży. Jak to się przełożyło na koszt tego wyjazdu przeczytacie tu: ile nas kosztował miesięczny pobyt w Dubaju.

Przez ten miesiąc poznaliśmy Dubaj i Emiraty z zupełnie innej perspektywy: zalała nas powódź w Fujairah, wspinaliśmy się po górach, robiliśmy zakupy na najdziwniejszym targu owoców i warzyw, a nawet przez przypadek trafiliśmy do domowego ZOO szejka Dubaju (nietypowe atrakcje Dubaju i Emiratów). Takie rzeczy zdarzają się tylko nam, zawsze kiedy pobłądzimy przytrafiają nam się mega przygody. Nowy Rok zaczęliśmy z przytupem. I obrotem.

 

 

 

Nowy Rok świętowaliśmy w polskim towarzystwie, w domu rodziny, która mieszkała na tym samym osiedlu, na którym pilnowaliśmy Lucy. Mamy taki rodzinny zwyczaj, że w Nowy Rok wypowiadamy swoje marzenia. Noworocznym życzeniem Igora było zobaczyć Statuę Wolności. I wtedy jeszcze nie mieliśmy pojęcia, że marzenie to spełni się już kilka miesięcy później.

 

 

pustynia w Dubaju

Jebel Jais najwyższy punkt w Emiratach

największe atrakcje Dubaju

 

 

Moja 30-tka w Chicago: Projekt Śladami Polonii

 

 

Kwiecień spędziliśmy w Chicago. Wyjazd do Chicago zaplanowaliśmy dość szybko, na początku roku nie było go nawet w planach. Grzesiek znalazł kolejne ogłoszenie o opiece nad kotem, zgłosiliśmy się i pojechaliśmy. Jednak tym razem, w między czasie okazało się, że koty nie potrzebują już opieki więc ich właściciele udostępnili nam zamiast tego swój apartament w centrum Chicago.

 

hinduska świątynia niedaleko Chicago

 

W Chicago weszliśmy na balkon ze szklaną podłogą na Wills Tower – dawnym najwyższym budynku świata, jeździliśmy naziemną kolejką, odkryliśmy piękną hinduską świątynię BAPS Mandir na przedmieściach miasta i byliśmy w dawnych polskich dzielnicach: Jackowie i Trójcowie w poszukiwaniu śladów Polonii, których nie spodziewaliśmy się odkryć tak dużo.  O tym możecie przeczytać tu: Polskie historie z podróży).

 

 

Po trzech tygodniach w Chicago ruszyliśmy na 10 dni w drogę. Byliśmy w Nowym Yorku gdzie Igor z mostu Brooklyńskiego widział swoją wymarzoną Statuę Wolności. Dwa dni spędziliśmy nad Niagarą.

 

 

Niagara atrakcje z dzieckiem

Niagara atrakcje z dzieckiem

 

No i nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie zaszyli się w jakiejś dziurze, o której nie wie prawie nikt, gdzieś hen na polach Pensylwanii w Bedford. No i nie bylibyśmy sobą gdyby to tam, na tych starych, krytych mostach, które na filmach albo wybuchają, albo na końcu których czai się duch zmarłej dziewczynki, nie spodobałoby się nam najbardziej.

 

kryte mosty Bedford

kryte mosty Bedford

kryte mosty Bedford

kryte mosty Bedford

 

 

Podczas tego wyjazdu, kiedy byliśmy w Chicago stuknęła mi trzydziestka. Świętowaliśmy w sumie skromnie jeśli pominąć fakt, że było to na drugim końcu świata. Jeszcze kilka lat temu nawet bym nie pomyślała, że 30 urodziny będę obchodzić gdzieś za oceanem. Teraz szokuje mnie to, że wszystkie te zmiany w naszym życiu wydarzyły się w tak krótkim czasie. Trzy lata temu i ja i Grzesiek siedzieliśmy za biurkami w korporacjach a Igor większość dnia spędzał w przedszkolu. A teraz wszyscy troje siedzimy razem w domu, pracujemy zdalnie, uczymy się w domu. No właściwie to ten dom w tym roku przez 7 miesięcy był zupełnie gdzie indziej niż wskazują na to adresy w naszych dowodach. W każdym razie na 30 urodziny nie miałam żadnych przemyśleń dotyczących starzenia, tego, że kończy się młodość. Wręcz przeciwnie jakoś miałam przeczucie i dalej mam, w dodatku pewne przesłanki na to wskazują, że najlepsze jeszcze przede nami.

 

 

Wyprawa 5 mórz

 

To była nasza najdłuższa i największa wyprawa jaką dotąd udało nam się zrealizować.

  • Przejechaliśmy 11 tys. kilometrów,
  • 120 dni spędziliśmy w podróży,
  • odwiedziliśmy 11 krajów,
  • 29 miast,
  • snurkowanie w 5 morzach Europy
  • przywieźliśmy milion historii do opowiedzenia i praktycznych rad, którymi możemy się podzielić.

Byliśmy w Wiedniu na szlaku wina, na Węgrzech spaliśmy w chacie hobbita, w Rumunii byliśmy na błotnych wulkanach, w zamku Drakuli, mega klimatycznym Braszowie, wyludniałej Tulczy i w królestwie ptaków: Delcie Dunaju. Byliśmy w Bułgarii nad zatłoczonym Słonecznym Brzegiem, na totalnie dzikich gorących źródłach i przepięknych górach zwanych piramidami. W Grecji byliśmy miesiąc, w tym czasie wybraliśmy się zobaczyć zakazane góry Athos, mieszkaliśmy w Salonikach, Atenach, na kempingu pod Meteorami – zawieszonymi w powietrzu klasztorami, odkryliśmy najpięknjeszą plażę na Peloponezie i za sprawą głodu trafiliśmy na Zakynthos. Potem była Albania, Czarnogóra gdzie zdobyliśmy mury miasta Kotor. Był chorwacki Dubrownik i Szybenik, piękne wodospady i niezwykła wyspa z wysokimi klifami. To tak w mega skrócie.

W trakcie tygodnia zatrzymywaliśmy się w kolejnych europejskich miastach i rozkładaliśmy swoje biuro najczęściej w wynajętych mieszkaniach, raz na kempingu a czasem u rodziny i przyjaciół. Pracowaliśmy a wieczorami poznawaliśmy miasto, poznawaliśmy lokalne smaki, miejsca i ludzi. A potem w piątek zwijaliśmy cały ten raban i ruszaliśmy żeby odwiedzić kolejne punkty zaznaczone na mapie, a czasami znalezione przez przypadek.

 

 

Saloniki internetowy przewodnik

 

 

O tej wyprawie mamy Wam wiele do opowiedzenia. Książka z wyprawy już się pisze, jeśli nie chcecie jej przegapić (dla naszych czytelników będzie na pewno zniżka i myślę, że wymyślimy fajną niespodziankę) zapiszcie się na nasz newsletter.

 

 

gorące źródła w Bułgarii

 

 

 

Zdalna praca

 

W tym roku mieliśmy sporo okazji żeby się kształcić w tym temacie i zmierzyć z wyzwaniami: organizowania sobie miejsca i czasu pracy w 40 różnych miejscach i w 5 różnych strefach czasowych. Dubaj: 3 godziny do przodu, Stany: 6 lub 7 godzin do tyłu, południe Europy to tylko godzina różnicy.

Nasza praca w podróży to też wyzwanie dla Igora, no i dla nas, bo mimo obowiązków związanych z pracą to na nas spoczywa odpowiedzialność za to co Igor w tym czasie robi. To też jest duże wyzwanie, z którym nie zawsze było nam lekko sobie poradzić, ale mamy na to coraz więcej sposobów i coraz lepiej odnajdujemy się w takim układzie całą naszą trójką.

W tym wpisie wspomniałam już, że w tym roku otworzyłam swoją działalność fotograficzną (moje portfolio możecie zobaczyć na stronie sylwiastudio.pl – na sesje zarezerwowane do końca roku jest zniżka 50 %), napisałam też 7 publikacji na temat podróży. No i blog też się rozwija, mieliśmy okazję podjąć współpracę z naprawdę fajnymi markami, z efektu których jestem dumna.

Kilka blogowych współprac nie wypaliło. Dlaczego? Bo to nie jest tablica ogłoszeń gdzie powieszę wszystko jeśli ktoś zapłaci. Bo chcę żeby to było fajne i rzetelne miejsce w sieci. Bo od swoich kontrahentów też oczekuję rzetelności.

 

 

 

Zmiany w domu

 

Wg. planów z początku roku ten akapit powinien być o zimie na Kanarach, ale nie będzie. W związku z tym, że końcówka roku to był naprawdę pracowity okres, że zabraliśmy się za planowanie i realizację nowych projektów zimę spędzamy w domu. W nagrodę dostaliśmy zimę ładną i nawet białe Święta. No i na początku roku nie planowaliśmy wyjazdu do Chicago więc bilans podróżniczy i tak wychodzi spoko. W ogóle naprawdę nie możnaby chcieć więcej niż ten rok miał dla nas w zanadrzu.

W tym roku w naszym domu w Gdyni spędziliśmy mniej niż pół roku. Tak, to ciągle nasz dom. Ciągle czujemy się tu dobrze. Chociaż nasz dom też musiał się zmienić w tym roku. Przerobiliśmy sobie część sypialni na biuro gdzie pracuję ja i Grzesiek. Igorowi zrobiliśmy przemeblowanie w pokoju, ma teraz więcej miejsca do zabawy, bo łóżko wjechało na antresoli pod sufit i prawdziwe, spore biurko. No bo skoro przedszkole jest w domu, to muszą być warunki do zabawy i nauki. No właśnie, bo po powrocie z wyprawy 5 mórz stwierdziliśmy, że robimy sobie przerwę od przedszkola.

O moich przemyśleniach na ten temat, o tym dlaczego się na to zdecydowaliśmy i dlaczego uważam, że to była dobra decyzja, przez którą Igor wcale nie cofnie się w rozwoju, a my nie staliśmy się wyrodnymi rodzicami opowiem Wam w osobnym poście.

 

 

Czas w domu dzielimy między pracę, kolejne zlecenia i projekty, zabawę, czytanie książek, pisanie książki i czasem nawet starczy nam czasu żeby się powylegiwać na kanapie. Korzystamy, bo za niewiele ponad dwa miesiące znów zwijamy nasze biuro w plecaki.

 

Zmiany na blogu – ewolucja do Rodziny Nomadów

 

Nasz dom jest tam gdzie jesteśmy my i nasze plecaki wypchane po brzegi sprzętem. Gdzieś w połowie roku zorientowaliśmy się, że chyba jesteśmy tymi cyfrowymi nomadami. Trochę trudno nam było przyjąć to do wiadomości, bo przecież nasze przygody z podróżami zaczęły się bardzo niewinnie. W ogóle nie wiem czy wiecie, ale pierwszy nasz lot samolotem był gdy Igor miał 1,5 roku i to był pierwszy lot dla nas wszystkich i wtedy wczasy na własną rękę wydawały nam się mega trudnym wyzwaniem. Udało am się dokonać naprawdę wielkich zmian. Może nie wielkich dla ludzkości, ale przeogromnych dla naszej rodziny. I te zmiany chcemy powoli wdrażać też na bloga, zmianę nazwy na pewno zauważyliście. W Nowy Rok już wkraczamy jako Rodzina Nomadów. Mam nadzieję, że czasem wpadniecie do nas przy przerwie na kawę i herbatę sprawdzić co u nas. Będziemy w kontakcie. Niedługo finansowe podsumowanie tych wszystkich naszych szaleństw 😉

 

 

 

 

Naszego bloga odwiedza coraz więcej osób, coraz chętniej zostajecie z nami na dłużej i w przyszłym roku chcemy utrzymać ten trend, a myślę że szansa na to jest spora, bo mamy plany żeby się rozwijać. W przyszłym roku szykujemy dwie duże podróże, planujemy wydanie conajmniej jednej książki w której sprzedamy trochę podróżniczej wiedzy i doświadczeń każdego z nas i też na blogu chcemy więcej pisać i mówić o zdalnej pracy i o wychowaniu dziecka w podróży. W tym roku na wszystkich naszych kanałach rozrośliśmy się przynajmniej dwukrotnie, w przyszłym roku zakładamy, że nasza internetowa rodzina powiększy się jeszcze bardziej.

 

Czego nauczył nas ten rok?

 

  • Dostaliśmy prawdziwą szkołę jeśli chodzi o łączenie pracy i nauki z podróżowaniem
  • Igorowi dał sporo odwagi i pewności siebie
  • Tego, że pogody nie da się przewidzieć: w Fujairah złapała nas powódź, a w Chicago załapaliśmy się na najzimniejszy kwiecień od 100 lat 😉
  • Tego, że trzeba wierzyć w siebie i swoje możliwości i stale się rozwijać
  • Ja wyraźnie podniosłam jakość zdjęć i tekstów, a Grzesiek filmów
  • Nauczyliśmy się latać dronem
  • Igor nauczył się (i nas przy okazji) mega dużo o dinozaurach – nawet znaleźliśmy merytoryczny błąd w Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Yorku. No i chyba jeszcze więcej o podróżach
  • Igor nauczył się snorkellingu i pokochał to
  • pierwszy raz w życiu sterowaliśmy łodzią
  • Tego, że braki w komunikacji werbalnej można nadrobić uśmiechem i meczem w piłkę nożną

 

 

Najlepsze wpisy 2018

 

  1. Przewodnik po delcie Dunaju – jaki rejs wybrać
  2. Przewodnik po mieście, smakach i cenach – Braszów
  3. Kulturalny kot pozna sympatyczną rodzinę czyli pet sitting w pigułce
  4. 5 sposobów na tańszy Dubaj
  5. 25 rzeczy, które musisz wiedzieć jadąc do Dubaju
  6. Jak ubezpieczyć swoje podróże
  7. Najlepsze atrakcje dla dzieci w Chicago
  8. Wiedeński szlak wina

 

Najlepsze filmy 2018

 

  1. Powódź w Fujairah
  2. Domowe ZOO Szejka Dubaju
  3. Wejdź z nami na szklany balkon na wysokości 412 m – Wills Tower w Chicago
  4. Budżetowe SPA – dzikie gorące źródła
  5. Meteory – czy da się pracować na kempingu
  6. Ateny: przewodnik – Anafiotika, Akropol i zmiana warty
  7. Peloponez: dlaczego to dobry kierunek na wakacje

 

 

A jeśli podobał Wam się ten wpis, znaleźliście tu pomocne informacje, podobały Wam się zdjęcia lub filmy, to ucieszymy się jeśli dołączycie do nas zostawiając lajka na fanpage’u: Rodzina nomadów, albo subskrypcję na naszym kanale Youtube. Zapraszamy też na nasz Instagram po najpiękniejsze zdjęcia 🙂

 

 

Sylwia Kołpuć
Sylwia Kołpuć
spostrzegawcza, trochę nieśmiała, podatna na nastroje i klimaty, ze skłonnościami do zachwytu i melancholii, autorka większości tekstów na blogu

6 Komentarze

  1. pilat pisze:

    Faktycznie rok pełen przygód i podróży których starczyło by na kilka lat .Podziwiam Wasze zamiłowanie do poznawani świata.powodzenia

  2. Martyna Soul pisze:

    Piękne podsumowanie. Mieliście wspaniały rok. Trzymam kciuki za dalszy blogowy i nie tylko rozwój. Pozdrowionka i do zobaczenia:)M.

  3. Olka pisze:

    Widać, że mieliście dobry rok. I to nawet bardzo 🙂 Oby 2019 był jeszcze lepszy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Hej ;) jeśli Ci się u nas podoba, przybij nam piąteczkę dając lajka